Przy okazji tegorocznych świąt udało się nie tylko objeść, ale również wysłuchać trochę opowieści mojej babci o czasach tuż po wojnie, kiedy przesiedlono ją wraz z rodziną z Kresów. Były one o tyle godne uwagi, że nigdy nie chciała za bardzo wspominać tamtych czasów. Oto zapis tego, co udało się zapamiętać.

Rodzina przybyła do celu, na ziemię lubańską, w grudniu 1945 roku, na dwa dni przed świętami. Początkowo osiedlono ich w tymczasowym lokum (zdaje się że bardziej przypominającym stodołę) z poleceniem, by sami sobie znaleźli / wybrali dom, który chcieli zająć. Wybór był dwojaki: można było wybrać dom pusty lub taki, w którym mieszkali jeszcze Niemcy. Ci ostatni, choć obowiązywał ich nakaz wyjazdu, nie mieli jednak systemowo zorganizowanego transportu ani dokładnej daty, do której musieli wyjechać, często więc zamieszkiwali jeszcze swoje już spisane na straty domy.

Czytaj dalej