Notatki na marginesach

Blog nietechniczny, potencjalnie właściwie o wszystkim

Kategoria: Historia

Wodospady Dover

Białe klify Dover (ang. White Cliffs of Dover) to robiąca wrażenie formacja geologiczna nad kanałem La Manche. Zbudowane z kredy i kamienia jasne skały, wznoszące się na wysokość 110 metrów, były punktem odniesienia dla żeglarzy powracających z Atlantyku do angielskich portów. Uważa się też, że ich biel mogła stanowić źródło alternatywnej nazwie Anglii – Albionu (z łac. albus – biały).

Ich obecny majestat jest jednak tylko częścią dawnej świetności, którą zakończyła katastrofa geologiczna na trudną do wyobrażenia skalę. I to dwukrotnie!

Czytaj dalej

Tłoczno jak w Sudetach (AD 1908)

Kiedy myślimy o tłoku w górach, najczęściej na myśl przychodzą nam Tatry. W sezonie letnim nie ma wszak tygodnia, by któreś z dużych polskich czasopism nie opublikowało artykułu w stylu „3 godziny czekania w kolejce na Gubałówkę” albo „Pięciokilometrowy korek do Morskiego Oka”. Rzeczywiście, być może ze względu na relatywnie dobry dojazd i porównywalnie najmniejszą odległość np. od Warszawy i Gdańska, a także bliskość Krakowa, Tatry cieszą się popularnością zdecydowanie większą, niż są w stanie wytrzymać. Z tego też powodu ludzie poszukujący mniej szybkich i komercyjnych wrażeń często starają się wybrać mniej popularne cele, jak Beskid, Bieszczady czy Sudety.

I choć wspomniane pasma w ostatnich latach również tracą na „dzikości”, a zyskują na udogodnieniach dla „zwykłych ludzi”, nadal często odnaleźć można jeszcze ciszę i spokój. A jak dobrze wybrać góry to pewnie można jeszcze wybrać się tak, by na szlaku nie spotkać praktycznie nikogo przez cały dzień.

Nie zawsze jednak tak było.

Czytaj dalej

Ziemia Pirsna i kurhany

W długi weekend majowy postanowiliśmy wybrać się na Kaszuby. Ponieważ wyjazd organizowany był trochę na ostatnią chwilę, więc dobór konkretnego miejsca był cokolwiek losowy. Ostatecznie padło na Gołubie w gminie Stężyca. Plan był prosty: odpocząć od miasta, pospacerować po lasach i nad jeziorami. I choć gospodarz domu w którym nocowaliśmy bardzo się dziwił, że przybyliśmy bez samochodu, bo co tu zwiedzać na piechotę, nie narzekaliśmy na brak wycieczkowych celów.

Pierwszego dnia padło na te najbliższe. Raptem kilkaset metrów od noclegu znajdowała się grupa dwóch niewielkich jezior. Nad jednym z nich, o nazwie Zamkowisko, miały znajdować się pozostałości średniowiecznego grodziska. I choć koniec końców zamiast nich zastaliśmy jedynie pamiątkowy współczesny głaz oraz tablicę informacyjną, historia okazała się całkiem ciekawa.

Czytaj dalej

Z Kresów na Ziemie Odzyskane

Przy okazji tegorocznych świąt udało się nie tylko objeść, ale również wysłuchać trochę opowieści mojej babci o czasach tuż po wojnie, kiedy przesiedlono ją wraz z rodziną z Kresów. Były one o tyle godne uwagi, że nigdy nie chciała za bardzo wspominać tamtych czasów. Oto zapis tego, co udało się zapamiętać.

Rodzina przybyła do celu, na ziemię lubańską, w grudniu 1945 roku, na dwa dni przed świętami. Początkowo osiedlono ich w tymczasowym lokum (zdaje się że bardziej przypominającym stodołę) z poleceniem, by sami sobie znaleźli / wybrali dom, który chcieli zająć. Wybór był dwojaki: można było wybrać dom pusty lub taki, w którym mieszkali jeszcze Niemcy. Ci ostatni, choć obowiązywał ich nakaz wyjazdu, nie mieli jednak systemowo zorganizowanego transportu ani dokładnej daty, do której musieli wyjechać, często więc zamieszkiwali jeszcze swoje już spisane na straty domy.

Czytaj dalej

Urgencz i jego koniec

Wszystko zaczęło się od tego, że ktoś wrzucił na Reddita animowaną mapę, pokazującą które miasto w danym momencie historii było największym na świecie (tutaj wersja, w której możemy kontrolować szybkość, pauzować itd.) Nie ma w niej niby nic nadzwyczajnego: na początku Żyzny Półksiężyc, Egipt, Rzym… Po upadku tego ostatniego na moment przenosimy się do Konstantynopola, jednak już po chwili środek ciężkości świata przesuwa się w stronę Chin i pozostaje tam już na dłuższy czas.

Z małym wyjątkiem. W roku 1250 następuje chwilowy przeskok na azjatyckie stepy. Sam ten fakt nie był niczym zaskakującym. Nie od dziś wiem, że rejony kaukasko-kaspijskie miały swoją fascynującą historię, dziś często zapomnianą. Samo miasto jednak – Gurganj – niewiele mi na pierwszy rzut oka mówiło.

Szybko okazało się jednak, że jest to znane mi skądinąd (z czytania o historii Turkmenistanu) miasto Urgencz. Postanowiłem więc uzupełnić i uporządkować nieco moją znajomość z nim.

Czytaj dalej

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén