Za polski biegun zimna powszechnie uważa się okolice Suwałk. Nic w tym dziwnego. Oglądając mapy pogody podczas prognozy bardzo sensownie układa się to w gradient temperatur: od ciepłego Dolnego Śląska (najczęściej), aż do zimnych północno-wschodnich rubieży. Zresztą i północ, i wschód kojarzą nam się nieuchronnie z zimnem, więc tym łatwiej w to uwierzyć.

Rzeczywistość jednak może być trochę inna. Co prawda nie dysponujemy ani wystarczająco długą historią odpowiednich pomiarów, ani ścisłą definicją bieguna zimna. Można jednak z dużą pewnością twierdzić, że ów biegun leży (przynajmniej ze względu na średnią roczną temperaturę) właśnie na ciepłym Dolnym Śląsku. Dokładniej: na Hali Izerskiej, w zachodniej części polskich Sudetów, niedaleko Świeradowa-Zdroju. Tutaj właśnie usadowiła się rozległa polana, otoczona ze wszystkich stron lasami oraz grzbietami górskimi. Takie specyficzne ukształtowanie terenu jest decydujące dla panującego tu klimatu. W efekcie temperatury w lipcu potrafią spaść do -5 stopni, a w zimie nawet poniżej -36. Stacja meteorologiczna działa tu jednak dopiero od 1995 roku, dlatego to pomiary w Siedlcach czy Tarnowie sprzed kilkudziesięciu lat wciąż uznawane są za rekordowo niskie. Pamiętajmy jednak, że ostatnie zimy należały do raczej cieplejszych.

Czytaj dalej