Ostatnio miałem okazję obejrzeć w kinie najnowszą chińsko-holywoodzką superprodukcję fantasy – właśnie tytułowy „Wielki mur”. A po seansie przyszedł czas na pogrzebanie w źródłach, w poszukiwaniu inspiracji która stała za wykreowanym przez scenarzystów świecie. Oto co udało się znaleźć.

Uwaga: wpis może zawierać śladowe ilości spoilerów.

Osnową fabularną filmu jest walka na śmierć i życie pomiędzy dwiema rasami: ludźmi (reprezentowanymi przez Chińczyków w szeregach Bezimiennego Zakonu) a Tao Tei – rasą jaszczuropodobnych potworów o wielkich zębach, zielonej krwi i pancernej łusce. Kiedy wpisze się ich nazwę w Google, odnajdywane są jednak jedynie odwołania do filmu. Czy to znaczy, że monstra zostały w pełni wymyślone na potrzeby filmu, bez jakiegokolwiek osadzenia w bogatej chińskiej mitologii? Wydaje się, że nie.

Kluczem do rozwiązania zagadki wydaje się hasło taotie. Nazwa jest podobna, ale jednak znacząco różniąca się. Być może dlatego, że filmowe stwory nie do końca odpowiadają tym z legend, ale jednocześnie pewne podobieństwa są wyraźnie widoczne.

Taotie to przede wszystkim motyw wzorniczy, pojawiający się na chińskich naczyniach z epoki dynastii Shang i Zhou (a więc mniej więcej 1500 – 771 r. p.n.e.) Zagadka ich znaczenia długo sprawiała naukowcom problemy: czy jest to schematyczny wizerunek jakiegoś zwierzęcia, czy rodzaj demona? Teza o tych pierwszych (wiązana z rytualnymi ofiarami ze zwierząt) została generalnie odrzucona.

Taotie, jak się okazało, występują również w źródłach pisanych. Są zawsze powiązane jest z chciwością, choć poszczególne interpretacje różnią się od siebie. Według jednych mają być specyficzną rasą ludzi, a według innych – zupełnie inaczej – dziećmi smoka. W każdym przypadku jednak pojawia się wspólny motyw: chciwość. Oczywiście w wersji animalistycznej chodzi bardziej o niezaspokojony apetyt, w tej bardziej ludzkiej – o gromadzenie bogactw.

Tutaj ujawnia się pewne podobieństwo do filmowych bestii. Według interpretacji scenarzystów, Tao Tei były karą za chciwość cesarza z dawnych lat. W ramach przypominania ludziom o tym, że nie warto posiadać tej cechy, najeżdżają chińskie ziemie co 60 lat, a Wielki Mur zbudowano przede wszystkim po to, by się przed nimi bronić.

Również sam wygląd filmowych monstrów da się odnieść do kultury. W oryginalnym bestiariuszu taotie wyróżniają się przede wszystkim wielkimi szczękami oraz szeroko rozstawionymi oczami. Wydatne uzębienie znajdziemy również w filmowej adaptacji, a o znaczeniu oczu niech świadczy fakt, że tylko precyzyjne uszkodzenie narządu wzroku może takiego Tao Tei ubić.

Oczywiście, obok tego znajdziemy w filmie całą masę zupełnie współczesnych motywów, jak choćby kolektywna świadomość (choć w tym wypadku wydaje się to być bardziej świadomość centralnie sterowana przez królową), oraz całą masę fabularnych nieścisłości. W momencie pisania tego posta w ogóle niejasne jest, czy podobieństwo do taotie jest zamierzone, gdyż brakuje oficjalnych wypowiedzi na ten temat. Niemniej wydaje się, że podobieństwa nie mogą być wynikiem czystego zbiegu okoliczności i jednak holywoodzko-chińska produkcja bazuje co nieco na mitologii Państwa Środka.